Więcej…

Czasem mam wrażenie, że cały świat uwziął się żeby nauczyć mnie jak żyć, a przede wszystkim jak być szczęśliwym. Otwieram gazetę a tam dziesięć kroków do osiągniecia sukcesu, otwieram internet a tam dziesięć sposobów na osiągniecie szczęścia, włączam telewizor a tam dziesięciu ekspertów rozwiązuje moje problemy siedząc wygodnie na kanapie telewizji śniadaniowej, otwieram lodówkę a tam Chodakowska stoi na straży mojej zgrabnej figury i czystej głowy nie dopuszczając mnie do kolejnego kawałka tortu bezowego z kremem. Wszyscy oni są uśmiechnięci, zadowoleni, radośni i spełnieni, aż się niedobrze robi.

Patrzę z zazdrością na szeregi optymistów pławiących się w szczęściu i niczym nie zmąconej radości ze wszystkiego i niczego. Jest taka tendencja żeby emanować zadowoleniem i pozytywnym podejściem do każdej klęski. A ja tak nie potrafię, ja tego nie rozumiem i ciężko mi idzie nauka. Coś mi jednak mówi, że nie jestem w tym sama. Są takie roztwory nienasycone, które wciąż chcą więcej i nigdy nie mają niczego w sam raz. Są tacy nieszczęśnicy, którzy z łatwością znajdą dziurę we wszystkim.

Nagle światem zawładnęła plaga bezpodstawnego optymizmu. Nagle wszyscy posiedli tajemną wiedzę o istocie szczęścia. Z każdej dziury w chodniku wylewają się na mnie rzeki dobrych rad, kroków, zasad i innych przykazań uśmiechniętego szczęściarza. Na śniadanie rzuca się na mnie z ekranu „żyj dniem dzisiejszym, nie roztrząsaj przeszłości, nie myśl co będzie jutro czy za rok, wszak jutra może nie być”. No nie wiem…. wedle tej zasady można zacząć się bać, że jutro jednak nastąpi. Bo jak wiemy, bez względu na to jak bardzo, jak mocno żyjemy dzisiaj, tu i teraz, to jednak dla większości z nas nazajutrz jest dość prawdopodobną przyszłością i raczej nikt normalny nie chce rozpocząć tego jutra z ręką w przysłowiowym nocniku. Jeśli za tydzień ma mnie już nie być, to rzucam pracę, wypłacam oszczędności, biorę dzieci i jadę w Alpy na narty. I świetnie tyko co zrobię jak za tydzień jednak nadal będę? Zdaje się, że na „carpe diem” mało kogo jest w tych czasach stać.

Albo: „cieszmy się z tego co mamy”. No fajnie tylko szkoda, że to zasadniczo wbrew naszej naturze. Siłą napędową naszej cudownej cywilizacji jest to, że ludzie pragną więcej. Tak, usiądźmy sami przed sobą, w zaciszu swojego jestestwa i przyznajmy się w końcu do tego, że chcemy więcej. Nie znam, ale chętnie poznam osobę, która chce mniej. I nie bądźmy radykalnymi materialistami. Kiedy mówię więcej, to raczej w kategorii lepiej. Bo kto chce mieć gorzej? Choć patrząc na posunięcia niektórych myśę, że może są takie jednostki, które lubią mieć gorzej.

Człowiek pragnie więcej. Więcej czasu, więcej szczęścia, więcej sukcesów, więcej słońca, więcej przygód, więcej wolności, każdy ma swoje własne więcej. Istotą, a jednocześnie jedyną wadą więcej jest to, że zawsze może być więcej. Wiem, że wszyscy to wiemy i, że odkrycie na miarę stulecia to nie jest, i wiem to dotkliwie. Myślę, że nie wszyscy odczuwają ów więcej w równym stopniu. Myślę, że niektórzy mniej a inni więcej. Problemem z więcej jest nieskuteczność. Każdy twój krok po więcej kończy się zderzeniem z jeszcze więcej.

Teraz – optymiści na pewno potrafią to jakoś produktywnie spożytkować. A ja nie. Mnie ta świadomość wysysa, demotywuje, robi ze mnie smutny, ludzki flak. Taki trochę kompleks spełnionych marzeń, kiedy się spełniają, nie są już tak wspaniałe jak wtedy gdy były marzeniami.

Wymarzona praca staję się kieratem. Jest nadal dobrą pracą ale zaczyna mieć wyraźne wady. Pieniądze są nadal do przyjęcia, ale przestają rekompensować to poczucie kieratu. Wymarzony dom jest własny, ale zaczyna być ciasny i może nie tu? Może nie taki? Dzieci moje wymarzone wychowuje właściwie ktoś inny, gdy ja jestem w dobrej pracy. Kompan niedoli nadal przystojny, staje się częścią kanapy i głównym kompanem telewizora. I czego nie dotknę zmienia się w coś, czego mogłoby być więcej, lepiej, mocniej.

I nie ważne jak bardzo jest to zarozumiałe, chciwe czy egoistyczne, myślę, że większość z nas to odczuwa w jakimś stopniu, tylko niektórzy potrafią to uczucie wyprzeć mniej lub więcej…

One thought on “Więcej…

Add yours

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑